Instagram
follow me on Pinterest
follow on Bloglovin



AUTORKA

width="190"

KONTAKT piece_of_glass(at)gazeta.pl



Zawartość bloga: notki, wybór tematów oraz zdjęć jest moim wyborem i jako takie moim dziełem. Nie mam praw do zdjęć umieszczanych na blogu, z wyjątkiem tych których jestem autorką. Zawsze wskazuję autora lub stronę pochodzenia.

Blog chroniony jest prawem autorskim.
Nie zgadzam się na kopiowanie i wykorzystywanie bloga
w internecie lub publikacjach drukowanych bez mojej zgody.
(Ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Note:
I do not have any rights to most photos featured on this page apart from those I took myself. All photos are credited to their rightful owners.





BLOG JEST AMBASADOREM
ŁÓDŹ DESIGN FESTIWAL

Łódź Design Festiwal




polska baza stron

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
środa, 22 października 2014
B jak Bauhaus

W zeszłym roku wydawnictwo Karakter zapraszało do poznania „Języka dizajnu”, dziś każe się uczyć alfabetu współczesności, zaczynając od litery B jak Bauhaus. To już druga książka Deyana Sudjica jaką polski czytelnik ma możliwość przeczytać. Pięknie wydana, w twardej oprawie, z intrygującą okładką. „B jak Bauhaus”

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

Można zacząć od nowszej pozycji, choć tom jest solidny i nie nada się na lekturę w drodze. Niemniej czyta się znakomicie, a rozdziały są niedługie, dlatego można ją polecić nawet czytelnikowi który jest osobą niezwykle zajętą. Z kolei „Język rzeczy”, dzięki swojemu niewielkiemu formatowi, można zabrać ze sobą i czytać w dowolnej wolnej chwili, w autobusie czy w pociągu. Nie ma jednak znaczenia w jakiej kolejności zaczniemy naszą znajomość z Sudjicem, czy od „Języka rzeczy” czy od „B jak Bauhaus”. Oba tomy są równie ciekawe i warte przeczytania. Dla kogoś kto interesuje się projektowaniem - rzecz obowiązkowa.

„B jak Bauhaus” to nie tyle swoisty alfabet designu (bo nie tylko o projektowaniu jest tu mowa), ile alfabet naszych czasów, jak zresztą głosi podtytuł: A jak autentyk, B jak Bauhaus, C jak cztery kółka. Alfabet współczesności. Alfabet to dość specyficzny, charakterystyczny, naznaczony silnie osobowością autora, niemniej, jak się zdaje, bardzo potrzebny dla głębszego zrozumienia współczesnego świata.

O czym jest „B jak Bauhaus”? To książka o designie, projektowaniu, w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu. Przeczytamy tu teksty poświęcone projektowaniu użytkowemu, ale także architekturze, modzie, sztuce, motoryzacji, lotnictwu, kolekcjonowaniu. Mam kilka swoich ulubionych rozdziałów, do których z pewnością będę powracać i sądzę, że każdy czytelnik takie mieć będzie, bo spectrum tematów jest spore. 

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

W książce poczytamy nie tylko o przedmiotach i projektantach, ale także o ideach które za nimi stały i które ze sobą nieśli. 
Czasem w kilku słowach, dwóch trzech akapitach, czasem w całym rozdziale. Są to opowieści (przeważnie) naprawdę zajmujące i fascynujące, pokazujące skomplikowane nieraz sploty okoliczności i powiązań pomiędzy tym co się działo na świecie (w sensie społecznym, politycznym, historycznym czy obyczajowym), a tym co powstawało w głowach i pracowniach projektantów, architektów, konstruktorów, wynalazców.

Właściwie w tej książce każdy znajdzie coś interesującego. W książce czytamy o krzesłach, samochodach, domach, samolotach. Jest o funkcji, ornamencie, logo i narodzinach nowoczesnej kuchni. Jest o Habitacie, i o tym jakie znaczenie ma indywidualizm i autentyzm. Są także projektanci: Hella Jongerius, Ron Arad, Philippe Starck, Dieter Rams, Terence Conran, by wymienić tylko kilku.

Czytając można skupić uwagę na historii przedmiotu albo na opowieściach o ludziach. Można śledzić losy pewnej idei albo zastanowić się nad tym jaka jest nasza nowoczesność czy ponowoczesność, co ją ukształtowało, jak się zmienia, co ze sobą niesie.

Teksty czyta się z dużą przyjemnością, która wynika ze spotkania z ogromną erudycją autora, ale także ze sposobu w jaki pisze. A pisze lekko acz treściwie, jest tu dowcip, ironia, czasem drobne złośliwości. Autor nie stroni od prezentowania prywatnych opinii, historii czy nawet słabości. Przyznaje, że nie zna się na cyfrowym świecie, co jednak nie powstrzymuje go od napisania rozdziału na temat designu gier komputerowych. Jest autentyczny i niczego nie udaje. Choć mógłby przyjąć zupełnie inny ton, jest bowiem osobą znaną i cenioną. Dejan Sudjic jest dyrektorem londyńskiego Design Museum, krytykiem designu.

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

„B jak Bauhaus” - niedobrze, pomyślałam czytając po raz pierwszy zapowiedź tej książki. Nie jestem fanką Bauhausu, wydaje mi się nieludzki i zbyt abstrakcyjny, wykoncypowany. Okazało się, że rodział o Bauhausie to jeden z ciekawszych, a sama książka jest, w mojej subiektywnej opinii, rewelacyjna. I jeśli miałabym dodać łyżkę dziegdziu i czegoś się przyczepić to wyrzuciłabym może ze dwa rozdziały, a przede wszystkim uzupełniłabym tę publikację o ilustracje, zdjęcia. Choć to minus, który zarazem może być i plusem: tekst zaprasza (by nie powiedzieć zmusza) do poszukiwań, dociekań, własnych odkryć.

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass
 
I like design na facebooku - zapraszam.  

Wydawnictwu Karakter bardzo dziękuję za książkę.

15:14, piece_of_glass , book
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 października 2014
styl wabi

to zadziwiające miejsce. 
wygląd i atmosfera wnętrz przekonuje, że jesteśmy zupełnie w innym miejscu i czasie niż rzeczywiście jesteśmy. czasem mamy wrażenie, że to może jakiś plan filmowy... ale nie, to prawdziwe wnętrza. dość oszczędne w estetyce, niemal minimalistyczne, co każe zwrócić uwagę na materiały, których użyto. i o to też chodzi. stonowane barwy, żadnych wzorów, niewielka ilość elementów architektonicznych i stosowanie się do zasad wabi-sabi. aranżacja bardzo stonowana, a zarazem na swój sposób wyrafinowana.


fot. via: remodelista.com

wabi to prostota i pokora, odrzucenie wszystkiego co zbędne lub sztuczne.
wymaga dyscypliny, ale wynika z głębokiego szacunku zarówno do materiałów jak i upływu czasu.
to poszukiwanie harmonii pomiędzy pełnią a próżnią, starym a nowym, między Wschodem a Zachodem.

rozmaite tekstury, powierzchnie poddane działaniu czasu, nienowe, niby przetarte, niby zużyte, ale na tym właśnie polega ich urok. to szorstki a zarazem wyrafinowany świat. przyjrzyjcie się tu jak zastosowano tu drewno, kamień, stal, tkaniny.
monochromatyczne brązy i beże uspokajają, tworząc zarazem ciepłe i przyjemne wnętrze.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. via: remodelista.com

wnętrza są ciemne i wydawać się mogą nawet nieco ponure czy ubogie. za to jasność i śródziemnomorski niemal klimat panują na tarasie. tworzą go zieleń, fotele o jasnych siedziskach, kamienie, woda, drewno. i tylko przezierające gdzieniegdzie budynki zdają się zdradzać gdzie istotnie się znajdujemy.


 

fot. via: remodelista.com

a jesteśmy w... Nowym Jorku. a dokładniej jest to TriBeCa penthouse, znajdujący się w Greenwich Hotel, którego współwłaścicielem jest nie kto inny jak Robert de Niro. zaprosił on do współpracy Axela Vervoordta, projektanta wnętrz oraz Tatsuro Mikiego, architekta. to ten belgijsko-japoński duet wykreował tą niezwykłą przestrzeń, którą, jeśli tylko ma się wystarczającą ilość pieniędzy, można wynająć na czas pobytu w Nowym Jorku. penthouse, który wydaje się być dokładnym przeciwieństwem zewnętrznego świata, pozwoli nam na chwilę wytchnienia w mieście, które nigdy nie śpi.

polecam zajrzeć też na stronę hotelu Greenwich, jeśli jesteście ciekawi procesu powstawania tego niezwykłego wnętrza. 

 

fot. via: remodelista.com

ps. to, wbrew pozorom, jednak bardzo nowojorski post. pisząc go myślałam o tym dlaczego to miasto tak mnie fascynuje, wciąż powraca na moim blogu o fotografii... a do tego, pisząc, słuchałam nowojorskich odcinków CSM wprost z Nowego Jorku. Ola, wielkie dzięki za piękne dźwięki! :)

wyobrażacie sobie: siedzieć na tym nowojorskim tarasie i pisać o Nowym Jorku? to by było coś! choć nie wiem czy zdołałabym uporządkować myśli... 

I like design na facebooku - zapraszam.

18:49, piece_of_glass , inside
Link Komentarze (2) »
środa, 15 października 2014
obrazki z Łodzi

tym razem niezupełnie o dizajnie. skoro już byłam w Łodzi to postanowiłam poznać odrobinę bardziej to miasto. czasu było niewiele, więc to poznanie naskórkowe, bardziej impresja niż pogłębiona obserwacja. poza tym że odwiedziłam centra festiwalowe i ich okolice, zaliczając długi postój w ulubionej księgarni Bookoff, zrobiłam sobie długi spacer ulicą Piotrkowską. pogoda była piękna, ciepła i słoneczna. 
spacerowałam, obserwowałam, zaglądałam tu i tam, notując sobie w głowie różne wrażenia.
ciekawiło mnie miasto, architektura, ulice, mury, ludzie.
to miasto odmienne od mojego, choć można znaleźć miejsca wspólne.  

zajrzałam też na Off Piotrkowską - bardzo klimatyczne, nieco hipsterskie acz miłe miejsce, gdzie odbywały się Targi Rzeczy Ładnych. 

Łódź bywa zaskakująco piękna, alternatywnie interesująca, ale bywa też zwyczajnie brzydka, pospolita do bólu, nieprzyjemna. choć sztuką jest w jednej i drugiej odsłonie znaleźć coś pociągającego, intrygującego.
oto moja mała fotorelacja. 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

to tylko małe fragmenty łódzkiej rzeczywistości. nieobiektywnych kilka obrazków. 

a przy okazji Łódź Design Festival zajrzałam też na drugi zjazd blogerek wnętrzarskich czyli Meetblogin. było to bardzo przyjemne spotkanie, pełne rozmów i nowych znajomości. dziewczyny są przemiłe i bardzo twórcze.
szczególne pozdrowienia dla Oli i Jagody.
a teraz... pora nadrobić zaległości i poznać co w polskich blogach o wnętrzach piszczy ;) 

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

I like design na facebooku - zapraszam.

20:24, piece_of_glass , events
Link Komentarze (4) »
wtorek, 14 października 2014
ŁDF 2014

Łódź Design Festival.
jedno z najważniejszych wydarzeń w świecie polskiego projektowania.
tu słowo design odmienia się przez różne przypadki i tu miewa ono różne znaczenia.

to już 8 edycja festiwalu, który potrwa do 19 października. tegorocznym hasłem ŁDF jest Brave New World i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: czy design może zmienić świat? moim zdaniem: design nie(koniecznie), ludzie tak. a ci ludzie to zarówno projektanci, jak i my sami. jak to zrobić? poprzez refleksję, obserwację i przede wszystkim działanie. ŁDF zachęca do wszystkich tych aktywności. 

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

weekend spędziłam w Łodzi, próbując odgadnąć jaką wizję nowego świata proponuje festiwal designu. moja relacja będzie bardzo subiektywna i z całą pewnością nie obejmie szeregu spotkań, wystaw, zjawisk, wydarzeń jakie miały i mają miejsce na ŁDF. i dlatego najlepiej wybrać się do Łodzi, by samej/samemu poszukać odpowiedzi na to jaki według projektantów, kuratorów i organizatorów festiwalu ma być ten Nowy Wspaniały Świat. natomiast ja chciałabym wam opowiedzieć o tym co najbardziej mi się podobało w tym roku, co zwróciło uwagę, zastanowiło. 
na żywo starałam się relacjonować festiwal poprzez mój instagram, teraz pora na słów kilka. 

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

na początek słowo o lokalizacji. festiwal powraca na ul. Tymienieckiego. Art Inkubator to miejsce gdzie mieściło się serce festiwalu. kiedy byłam tam kilka lat temu nie wyglądało to najlepiej. miejsce czekało na swoje drugie życie, było tuż przed rewitalizacją. dziś to nowoczesna przestrzeń wystawowa, miejsce spotkań, wydarzeń. naprawdę robi świetne wrażenie. 

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

pierwszą wystawą na jaką natrafiamy już po przekroczeniu progów Art Inkubatora jest Strefa Testów. projektanci z Tabandy zachęcają do sprawdzania materiałów: drewna, papieru, metalu, tkaniny. tu wolno i trzeba dotknąć eksponatów. znakomicie przygotowana ekspozycja prezentuje też efekty testów jakie wyszły spod rąk projektantów.

 

 

 

 

 

 

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

a skoro już zaczęliśmy działać, to nie przestawajmy. pora na Brave Fixed World - nowy naprawiony świat. to wystawa, a zarazem warsztat naprawczy, ale też pewna idea. Daniel Charny zachęca do zmian poprzez naprawianie. nie nabywanie coraz to nowych rzeczy, ale przetwarzanie tego co mamy, tworzenie nowego z posiadanych już zasobów. efekty bywają zaskakujące, choć niekoniecznie przekonujące. bo o ile idea się chwali, to jednak dla mnie (strasznej estetki) pewne rzeczy są nie do przyjęcia. myślę tu o swego rodzaju siermiężności (z braku lepszego słowa). podoba mi się pomysłowość, ale nie umiem polubić zbyt grubych szwów jakimi szyte są przerobione ubrania. moim zdaniem: można ładniej, choć wiem, że nie o ładnie w tym przypadku chodzi. z drugiej strony myślę sobie, że to idealna propozycja na dzisiejsze czasy, choć dla wielu, nieco starszych odwiedzających to nic nowego, bo pamiętają oni czasy, kiedy po prostu nie było nic i polska kreatywność była na porządku dziennym. tak więc dla jednych będzie to zachęta do eksperymentowania, dla innych być może wspomnienie trudnych czasów.

 

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

kolejne piętra Art Inkubatora zapraszają na kolejne wystawy i prezentacje. moją uwagę przykuła ekspozycja Studia Rygalik - NASZ. to kolekcja przedmiotów zaprojektowanych i stworzonych w Polsce. ekspozycja estetyczna, spójna i ze wszech miar warta uwagi. 
a przed wejściem do tej przestrzeni warto zwrócić też uwagę na wystawę biżuterii Anny Orskiej - 1000 lat w naszyjnikach. 

 

 

 

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

w drugim centrum festiwalowym, przy ul. Piotrkowskiej można obejrzeć zwycięzców konkursu make me! (parter), a także plebiscytu must have (piętro). i o ile make me! intrygowało, o tyle must have chyba było tym razem niezbyt dobrze wyeksponowane. przedmioty ginęły mi w przestrzeni zamiast skupiać na sobie uwagę i światło.

make me! to konkurs międzynarodowy, przeznaczony dla młodych projektantów. to szansa na pokazanie swoich pomysłów i zarazem możliwość promocji. w tym roku przyszło grubo ponad 200 zgłoszeń, z czego wybrano 21 projektów. moje typy na zwycięzcę prezentowałam na profilu bloga na facebooku, a nagrodę w tym roku zdobył projekt Studio Blond & Bieber - Algaemy. to swego rodzaju drukarka do tkanin wykorzystująca mikroglony.

 

 

 

 

 

fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

niestety nie udało mi się dotrzeć do Muzeum Miasta Łodzi na wystawy Miasto + oraz Smak Przedmiotua z całą pewnością warto tam zajrzeć. 

i jeśli o czymś nie napisałam, nie oznacza to, że było nieciekawe czy niewarte uwagi. być może zabrakło mi czasu, cierpliwości albo możliwości skupienia się, by dojrzeć i zrozumieć jeszcze więcej z tego co proponuje Łódź Design Festival. dlatego możecie mi wierzyć na słowo albo nie. najlepiej pojedźcie do Łodzi sprawdzić jak to jest naprawdę i jaki to ma być ten Brave New World.

 


fot. Agata Ziółkiewicz/piece_of_glass

I like design na facebooku - zapraszam.

00:34, piece_of_glass , events
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 301